Częstochowskie getto – historia miejsca. Losy dzielnicy podczas okupacji
Przed wojną okolice Starego Miasta w Częstochowie były pełne gwaru, handlu i codziennego pośpiechu. Żydowskie sklepy, warsztaty i kamienice tworzyły charakterystyczny krajobraz tej części miasta. Wszystko zmieniło się po wkroczeniu Niemców we wrześniu 1939 roku. Okupacja bardzo szybko zamieniła dawną dzielnicę handlową w miejsce izolacji, strachu i walki o przetrwanie.
Częstochowskie getto utworzono oficjalnie 9 kwietnia 1941 roku na mocy rozporządzenia wydanego dwa dni wcześniej przez stadthauptmanna Richarda Wendlera. Obszar getta ograniczały od północy ulice Kawia, Kiedrzyńska i Jaskrowska, od południa Fabryczna (obecnie Mielczarskiego), Narutowicza (dzisiejsza Krakowska) i Strażacka, od wschodu rzeka Warta, a od zachodu tory kolejowe. Był to teren w dużej części pokrywający się z przedwojenną dzielnicą żydowską.
Tysiące ludzi stłoczonych w jednej dzielnicy
Mieszkańcami getta byli przede wszystkim Żydzi z Częstochowy, ale także osoby deportowane z okolicznych miejscowości – Krzepic, Olsztyna, Mstowa, Janowa czy Przyrowa. Od maja 1942 roku liczba przesiedleńców gwałtownie rosła. Trafiali tu również wysiedleńcy z terenów wcielonych do III Rzeszy, głównie z Płocka i Łodzi.
Dokładna liczba mieszkańców getta do dziś pozostaje trudna do ustalenia. Na początku jego istnienia przebywało tam około 40 tysięcy osób, a tuż przed likwidacją już około 48 tysięcy. Trudno dziś wyobrazić sobie taki tłok. Kilka rodzin w jednym mieszkaniu? To nie był wyjątek, ale codzienność.
Codzienność za drutem
Getto w Częstochowie nie było jednolitą przestrzenią – obejmowało kilka obszarów, głównie na terenie Starego Miasta i okolic. Warunki życia były bardzo trudne. Przeludnienie, brak jedzenia, choroby – to była codzienność, która szybko odbierała ludziom siły.
Warunki życia były dramatyczne. Brakowało jedzenia, opału i lekarstw. Choroby rozprzestrzeniały się błyskawicznie. A jednak mieszkańcy próbowali zachować resztki normalności. Działały warsztaty, prowadzono handel, organizowano tajne nauczanie.
Wielu Żydów pracowało przymusowo w przemyśle zbrojeniowym, przede wszystkim w budynku przy ul. Krótkiej 16 – dawnej fabryce „Metalurgia”. Praca była wyczerpująca, ale często dawała szansę na chwilowe uniknięcie deportacji.
Likwidacja getta i dramat mieszkańców
Likwidacja getta rozpoczęła się 22 września 1942 roku – dzień po święcie Jom Kipur. Akcję prowadzili Niemcy wspierani przez oddziały ukraińskie i łotewskie pod dowództwem kapitana Ordnungspolizei Paula Degenhardta. Głównym miejscem koncentracji stał się plac Daszyńskiego.
W ciągu kilkunastu dni około 40 tysięcy osób deportowano do obozu zagłady w Treblince. Około 2 tysięcy zamordowano na miejscu, a ich ciała pochowano w mogiłach przy ul. Kawiej. Mimo terroru wielu mieszkańcom udało się uciec.
Po likwidacji dużego getta około 5–6 tysięcy osób zamknięto w tzw. „małym getcie”, ograniczonym ulicami Jaskrowską, Mostową, Senatorską i Nadrzeczną. Mieszkańcy pracowali głównie w zakładach koncernu Hasag oraz warsztatach rzemieślniczych.
W styczniu 1943 roku Niemcy przeprowadzili łapankę zakończoną egzekucją 25 osób na Rynku Warszawskim, dzisiejszym placu Bohaterów Getta. W marcu zamordowano sześciu młodych partyzantów na cmentarzu żydowskim. 20 marca, podczas tzw. akcji purimowej, podstępnie zgromadzono 127 osób, które następnie rozstrzelano na kirkucie.
W „małym getcie” działało również podziemie kierowane przez doktora Adama Wolberga oraz Mordechaja Zylberberga. Gdy 25 czerwca 1943 roku Niemcy rozpoczęli ostateczny szturm na schrony przy ul. Nadrzecznej, mieszkańcy podjęli walkę. Wydarzenia te przeszły do historii jako powstanie w getcie częstochowskim. Zylberberg popełnił wtedy samobójstwo. Do końca czerwca 1943 roku „małe getto” przestało istnieć.
Hasag, pamięć i ślady historii
Pozostałych przy życiu około 3900 Żydów osadzono w częstochowskich zakładach koncernu Hasag: Apparatebau, Warthewerk oraz Eisenhütte. Największy obóz działał w dawnej fabryce „Peltzery”. Panowały tam warunki przypominające obozy koncentracyjne.
20 lipca 1943 roku po kolejnej selekcji Niemcy zamordowali 400 osób na cmentarzu żydowskim. W ostatnich miesiącach wojny liczba więźniów wzrosła do około 10 tysięcy – przywożono tu ludzi z getta łódzkiego i obozów pracy regionu kieleckiego oraz radomskiego.
Obozy Hasagu wyzwolono 17 stycznia 1945 roku. Przeżyło około 5200 Żydów, w tym 1518 częstochowian.
Po wojnie niewiele zostało z materialnych śladów getta. Zabudowa uległa zmianom, a wiele miejsc zniknęło z mapy miasta. Jednak pamięć o tamtych wydarzeniach przetrwała – w relacjach świadków, dokumentach i nielicznych zachowanych fragmentach przestrzeni.
Dziś o historii getta przypominają miejsca pamięci rozsiane po mieście. W 2009 roku przy ul. Strażackiej odsłonięto pomnik ofiar częstochowskiego getta zaprojektowany przez Samuela Willenberga. Ofiary upamiętniono także na cmentarzu żydowskim oraz jednym z kamieni pomnika Ofiar Obozu Zagłady w Treblince.
Ślady tamtych wydarzeń można odnaleźć również w literaturze. Wspomnienia częstochowskiego getta pojawiają się m.in. w książkach Irit Amiel „Osmaleni”, Jerzego Einhorna „Wybrany, aby żyć” i Ity Dimant „Moja cząstka życia”.
Jednym z mniej oczywistych elementów historii getta są zachowane fotografie wykonane przez Niemców – miały dokumentować „porządek” i „organizację”, a dziś stanowią jedno z najważniejszych świadectw życia w zamkniętej dzielnicy. Paradoks historii bywa czasem gorzki.
Ciekawostka, choć bardzo gorzka: kapitan Paul Degenhardt, odpowiedzialny za zbrodnie podczas likwidacji getta, został skazany w RFN na dożywocie dopiero 24 maja 1966 roku. Historia czasem długo czeka na sprawiedliwość.
Dziś trudno wyobrazić sobie, że spokojne ulice Starego Miasta były kiedyś miejscem tak dramatycznych wydarzeń. A jednak historia lubi zostawiać ślady tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy.
